Derby rządzą się swoimi prawami

Ireneusz Kwaśniewski Bez kategorii

Po trzech meczach pod rząd przeciwko kandydatom do medalu futsaliści Dremana tym razem zmierzą się z rywalami z dolnych rejonów tabeli, dla których głównym celem jest na tą chwilę utrzymanie. Nie można przez to jednak uznać, że przed nimi łatwe wyzwanie.

Co to, to nie. Wręcz przeciwnie. Wszak podopieczni Jarosława Patałucha w niedzielę od godz. 18 walczyć będą z Fit-Morning Gredar Brzeg i to na wyjeździe. Zatem derby Opolszczyzny, a te jak wiadomo rządzą się swoimi prawami.

Pokazuje to choćby historia pojedynków między naszymi zespołami w ostatnich latach. Wszak od 2016 roku obie drużyny konfrontowały się dziewięć razy, a do tego rywalizowały ze sobą zarówno na zapleczu elity jak i już w niej, co miało miejsce w poprzednim sezonie. I starcia te zawsze były bardzo wyrównane… poza tym ostatnim gdy w maju Dreman Futsal w Stegu Arena Opole rozbił gości 6-0.

Początkowo lepiej w tych spotkaniach także szło Tygrysom, którzy w dwóch pierwszych latach wzajemnej rywalizacji mieli dodatni bilans. Najpierw w roli gospodarza zanotowały dwa zwycięstwa (5-2 i 5-3), ale na wyjazdach były już remisy (4-4 i 3-3). Później już role się odwróciły, bo ile w Brzegu znowu był podział punktów (na wiosnę 2020 z wiadomych względów nie grano) o tyle w Komprachcicach już dwa razy rzędu wygrywali przyjezdni (3-2 i 3-1).  

Warto tu dodać także, że przez pierwsze cztery lata spotkania te odbywały się na drugim szczeblu zmagań, natomiast po niedokończonym – z powodu sytuacji pandemicznej – sezonie 2019/20 obie ekipy uzyskały awans do Statscore Futsal Ekstraklasa. W pierwszych derbach na najwyższym poziomie bój był niesłychany. W Brzegu miejscowi szybko objęli prowadzenie 2-0 i takowe utrzymywali jeszcze na sześć minut przed końcem. Niesamowita pogoń gości sprawiła, że jednak to oni zwyciężyli 3-2. Tak czy inaczej dotychczasowy bilans derbów to cztery triumfy naszego zespołu, dwie rywali i trzy remisy. W bramkach: 32-23.

Te wszystkie mecze to już jest jednak historia. Teraz oba kluby tworzą nową, aczkolwiek cele mają inne. Dreman gra tym razem o medale, Fit Morning znowu o utrzymanie. Tym bardziej, że w poprzednim sezonie brzeżanom to się nie udało, aczkolwiek uratowało ich wycofanie z rozgrywek przedstawicieli Orła Jelcz-Laskowice.

O tym jak świetnie nasi chłopcy zaczęli obecną kampanię nie ma już co się rozpisywać, niemniej przypomnijmy, iż po ośmiu kolejkach mają oni na koncie 19 punktów i są tuż za podium. Najbliżsi rywale z kolei mają tych „oczek” 8 i są na 11 pozycji. Jak na razie ekipa Romana Smirnowa prezentowała dość równą formę, nie licząc dwóch pojedynków w Warszawie. W jednym zaskoczyła bardzo in minus, o ile bowiem porażki z AZS-em Wilanów można było się spodziewać, o tyle jej rozmiary 2-7, mogą już zastanawiać.

Ostatnio jednak w stolicy ograli 3-2 zaskakująco dobrze spisującą się wcześniej Legię, która przecież jako jedyna w tym sezonie pokonała Dreman i to w Opolu. Niemniej warto zauważyć, że bramki „wojskowych” nie bronił wówczas Tomasz Warszawski, ten sam który w starciu przeciwko ekipie z Opola i Komprachcic miał „dzień konia” i łapał wszystko. Z drugiej strony podbudowany pogromem nad Clearexem nasz zespół pokazał znowu, że nie musi się nikogo obawiać.

Tak czy inaczej w pozostałych meczach aktualnych rozgrywek elity brzeżanie pokonali Red Dragons Pniewy 6-5, remisowali ze Słonecznym Stokiem Białystok 2-2 i Red Devils Chojnice 3-3 oraz przegrywali z Piastem Gliwice 1-3, FC Toruń 3-5 i LSSS Lębork 3-4. Ich liderem w ofensywie jest Dawid Witek, który zdobył pięć goli, a po trzy trafienia mają na koncie Paweł Boczarski i Wiaczesław Kożemjaka.

Pojedynek ten będzie miał też swoją dodatkową smaczek dla trenera opolan Jarosława Patałucha, który wcześniej pracował w Brzegu, a z posadą pożegnał się po wspomnianej właśnie porażce 2-3 z Dremanem.

Zapowiada się świetne widowisko, tym wszystkim, dla których wyjazd do Brzegu jest nie po drodze pozostaje obejrzenie relacji w WP PILOT: https://pilot.wp.pl/sport