Wygraliśmy!

Już w 31 sekundzie za sprawą weterana Andrzeja Sapy na prowadzenie wyszli piłkarze Berlandu – Zrobiłem zamach prawą nogą, przełożyłem piłkę na lewą nogę i uderzyłem po długim słupku – opisywał swoje trafienie Sapa.

– Miałem bardzo dużo miejsca, aby celnie uderzyć. Dzięki tej bramce mieliśmy bardzo udane otwarcie. Jeżeli rywal przyjeżdża w bardzo okrojonym składzie, a długo utrzymuje się wynik 0-0, to łatwo o dekoncentrację. Tak szybko zdobyta bramka sprawiła, że mieliśmy mecz od początku pod swoją kontrolą.

W tym spotkaniu obydwie drużyny postawiły na ofensywę, dzięki czemu widzowie oglądali mecz obfitujący w bramkowe sytuacje. Można powiedzieć, że padło tylko dziesięć bramek, gdyż okazji do ich zdobycia było znacznie więcej. Nawet przyjezdni mogli zakończyć mecz z dwucyfrowym dorobkiem, a klarownych okazji miejscowych nawet nie sposób zliczyć.

– To ostatni mecz w sezonie i można było zagrać dla kibiców – przekonywał Łukasz Małek. – Na treningach skupialiśmy się na konstruowaniu ofensywnych akcji. Nie walczyliśmy praktycznie o nic, podobnie jak nasi rywale. Stąd ofensywna gra z obydwu stron. Muszę podkreślić, że to był kolejny dobry mecz w wykonaniu naszego bramkarza Sergieja Burduji.

Zadowolony po spotkaniu był z pewnością Marcin Wedler, który choć leczy kontuzję i nie grał, to jest na każdym spotkaniu ze swoją drużyną. Po meczu, z racji obchodzonych urodzin kibice odśpiewali mu gromkie „Sto lat”.

Berland Komprachcice – Heiro Rzeszów 7-3(3-0)

1-0 Sapa – 1., 2-0 Zboch – 9., 3-0 Mika – 20., 3-1 Barszcz –23., 4-1 Sapa – 28., 5-1 Kilian – 29., 5-2 Przybyło – 34., 6-2 Przywara – 35., 7-2 Dora – 35., 7-3 Barszcz – 39.

Berland: Burduja – Mika, Sapa, Gibała, Zboch – Dora, Przywara, Gawin, Kilian, Małek, Wochna. Trener Dariusz Lubczyński

Heiro: Piszczek – Hady, Barszcz, Krawczyk, Przybyło – Pasek, Opaliński. Trener Łukasz Krawczyk

Widzów 120.