Pierwsza porażka w tym sezonie

Nasi zawodnicy mieli okazję po raz pierwszy pokazać się szerszej publiczności podczas spotkania w STEGU Arenie w Opolu. Frekwencja na trybunach mocno przekraczała granicę 1000 sympatyków futsalu. Niestety, nasz zespół niespodziewanie uległ Legii Warszawa 0:3, choć gra nie oddawała takiego stanu rzeczy.

Początek spotkania w wykonaniu „Tygrysów” nie był udany, bowiem już w piątej minucie do bramki Sergieja Burduji trafił Adam Grzyb. Z minuty na minutę jednak obraz gry zaczął się zmieniać, a nasz dzielny zespół zaczął stopniowo przejmować inicjatywę. Zawodnicy trenera Jarosława Patałucha dochodzili do głosu po strzałach, szczególnie Nuno Chuvy, Viniego oraz Andre Luiza. Niestety w dużej mierze strzały te były niecelne lub świetnie bronione przez wybitnie dysponowanego tego dnia bramkarza gości – Tomasza Warszawskiego. Po dobrym okresie gry, przyszedł moment kulminacyjny. Niespełna trzy minuty przed końcem pierwszej części gry, nasz zespół po raz szósty przekroczył przepisy, co w konsekwencji skutkowało przedłużonym rzutem karnym dla Legii. Doświadczony, czterdziestoletni już Mariusz Milewski podwyższył wynik spotkania po silnym uderzeniu w prawą stronę. Chwilę później bramkę kontaktową mógł zdobyć portugalski rozgrywający Nuno Chuva, niestety i tym razem spudłował z dwóch metrów.

Druga połowa rozpoczęła się niespodziewanie trzecim trafieniem dla zawodników ze stolicy. Na listę strzelców po kombinacyjnej akcji wpisał się Michał Knajdrowski. Nie zmieniło to nastawienia naszej drużyny, a wręcz dodatkowo zmotywowało do odrabiania strat.

Wręcz perfekcyjna do tego okazja przydarzyła się w minucie 28, gdzie wstrzeloną piłkę pod bramkę Warszawskiego z metra kierował Vini, niestety nawet z takiej odległości szczęście nie dopisało i skończyło się raptem na obiciu słupka. Raptem pięć minut później podopieczni trenera Jarosława Patałucha zaczęli stawiać wszystko na jedną kartę, co przejawiło się grą z lotnym bramkarzem, jednakże i to nie przynosiło nawet bramki honorowej.

Widać było gołym okiem, że Warszawianie świetnie przestudiowali nasz zespół od samego początku nie pozwalając na zdobycie choćby jednej bramki, a również sami mieli jeszcze ku temu kilka okazji, aby podwyższyć swoje prowadzenie.

Nasz zespół występował w dwóch zestawieniach: Burduja – Elsner, Fil, Lutecki, Grzywa oraz Vini, Chuva, Fernandes, Andre, Iwanow, Szypczyński.