Autor: Karol Jurkiewicz

Berland vs. Gwiazda (zapowiedź)

Znajdujący się w dolnych rejonach ligowej tabeli Berland w drugim, kolejnym meczu na własnym parkiecie podejmie znajdującą się na przeciwległym biegunie Gwiazdę Ruda-Śląska. Aktualny dorobek drużyny z Komprachcic obliguje ją do poszukiwania punktów w każdym ze spotkań i nie inaczej będzie w niedzielę. Czy po serii gier bez zwycięstwa podopieczni Dariusza Lubczyńskiego sięgną wreszcie po pełną pulę? Czas wrócić na właściwe tory, a najlepszą receptą na poprawę humoru będzie zapoczątkowanie marszu w górę pierwszoligowej stawki.

Gwiazda to spadkowicz z ekstraklasy. Klub prowadzony przez charyzmatycznego prezesa Arkadiusza Grzywaczewskiego przeszedł przed tym sezonem znaczną metamorfozę. W miejsce pożegnanych Jacka Hewlika i Sławomira Pękali skład rudzian uzupełnili stanowiący dziś o sile tego zespołu Sebastian Gielza (były napastnik m.in GKSu i Rozwoju Katowice), Artur Opeldus (były zawodnik m.in. Piasta Gliwice i co ciekawe, mistrz Irlandii w futsalu) oraz rutynowany goalkeeper Aleksander Waszka. Zespół Gwiazdy prowadzi utytułowany szkoleniowiec Adam Kryger (doprowadził Rekord Bielsko-Biała do tytułu mistrzowskiego). Nasi niedzielni goście od wielu lat realizują się w pracy z futsalowym narybkiem (również piłkarskim), co przekłada się bezpośrednio na sporą ilość młodych zawodników w składzie śląskiego klubu. W dotychczas rozegranych meczach Gwiazda zgromadziła na swoim koncie 10 punktów trzykrotnie wygrywając we własnej hali (komplet zwycięstw) oraz przywożąc jedno oczko z wyjazdu do Słomnik. Pogromcą „żółtych” okazał się jedynie EKOM Nowiny. Tę porażkę traktujemy jako wypadek przy pracy. – komentuje trener Kryger – Ta grupa ludzi udowadnia, że zależy jej na grze dla Gwiazdy, której miejsce jest nie w 1 PLF, a w ekstraklasie. Naszym celem jest awans, a w każdym meczu ambicją, zaangażowaniem i pozostawionym na parkiecie sercem udowadniamy, że jesteśmy zespołem, który będzie się w tym sezonie liczył. 

Po dobrym meczu z Remedium w obozie Berlandu niedosyt mieszał się z umiarkowanym zadowoleniem. Drużyna zademonstrowała, że zdecydowanie potrafi grać w futsal potrafiąc ze stanu 0:2 wyjść na 3:2. Pomimo kilku prostych błędów, które kosztowały GKS utratę bramek i co za tym idzie, utratę tak wyczekiwanego kompletu punktów, zaangażowanie zawodników spotkało się z uznaniem kibiców. By pójść za ciosem należy zagrać jeszcze lepiej. Ma w tym pomóc powrót do składu Mateusza Miki, którego brak w poprzednich spotkaniach był mocno odczuwalny. Do dyspozycji trenera są też Adam Krok (nie zagrał z Pyskowicami) i Piotr Wochna. Poza tym, żaden z zawodników nie pauzuje za kartki, a ten który do zespołu dołączył najpóźniej (Dominik Dora) zdaje się być lekarstwem na największą bolączkę Berlandu w początkowej fazie rozgrywek tj. na podniesienie jakości gry w ofensywie. Ostatni mecz pozwolił chłopakom uwierzyć w siebie. Przekonali się, że nasza pozycja w tabeli zdecydowanie nie odzwierciedla ich umiejętności. Jedyne czego nam teraz potrzeba to zwycięstwo. Runda zbliża się do półmetka, a my wciąż czekamy na pierwsze trzy punkty. – tłumaczy trener Lubczyński, po czym dodaje: Do pojedynku z Gwiazdą przygotowujemy się bardzo solidnie. Kilka zmian w „czwórkach” powinno wpłynąć na poprawę naszej gry. Znamy siłę rywala, ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że w tej lidze nie ma tak drużyn słabych, jak i takich, które są nie do pokonania. Liczę na kolejny dobry występ moich zawodników i na przełamanie złej passy.

Wszyscy na Berland!   

Berland Komprachcice vs. Gwiazda Ruda Śląska

hala Ośrodka Sportu i Rekreacji w Komprachcicach przy ul. Szkolnej 18
niedziela 30.10.2016 r., godz. 17.00
sędziują: Marcin Ciechanowicz i Wojciech Curyło (Małopolski ZPN) oraz Piotr Rybol (Opolski ZPN) – sędzia czasowy
wstęp wolny

Tak daleko, a tak blisko

Czterdziestu siedmiu sekund zabrakło komprachcickiemu Berlandowi do odniesienia pierwszego w tym sezonie zwycięstwa w ligowej rywalizacji. Po dobrym, emocjonującym spotkaniu podopieczni Dariusza Lubczyńskiego podzielili się punktami z Remedium Pyskowice. „Z jednej strony możemy czuć ogromny niedosyt z powodu wypuszczenia z rąk wypracowanego z ogromnym trudem prowadzenia, natomiast z drugiej, przy stanie 0:2 ten wynik wzięlibyśmy w ciemno” komentowano na trybunach bezpośrednio po spotkaniu. Wartością nadrzędną tego, co wydarzyło się wczoraj w hali OSiRu jest postawa drużyny, która walczyła do upadłego przez pełne 40 min. Popełniony w końcówce błąd w ustawieniu nie może zaważyć na ogólnej ocenie meczu. Taka postawa gospodarzy rokuje przyjście lepszych wyników i oby nie był to tylko tzw. łabędzi śpiew.

Początek meczu do złudzenia przypominał te z dwóch poprzednich starć, jakie Berland rozgrywał we własnej hali. To Opolanie stwarzali sobie więcej klarownych okazji do zdobycia goli, a te zamiast trafić na konto miejscowych, wpadały do sieci po drugiej stronie parkietu. Świetne okazje do objęcia prowadzenia mieli kolejno Markus Przywara, Domink Dora i Andrzej Sapa, jednak piłka bądź to mijała bramkę gości, bądź to udanie interweniował Łukasz Lubczyński. W 12 min na strzał zdecydował się Andrii Soviak i z pomocą rykoszetu wyprowadził swój zespół na 0:1. Gospodarze jeszcze dobrze nie otrząsnęli się po wspomnianej utracie, a przegrywali już 0:2. Piłkę na atakowanej połowie stracił Michał Zboch, ta szybko powędrowała do ustawionego przed Siergheiem Bardują Adriana Stachańskiego, który ze spokojem posłał ją do siatki. Powtarzający się koszmar ze spotkania ze Słomnikami (Berland przegrał pierwszą połowę 0:4) mógł wpędzić w załamanie nerwowe miejscowych. Nic bardziej mylnego. Berland szybko podniósł się z kolan spychając częściej prowadzące grę Remedium do głębszej defensywy. Sygnał do ataku dał Zboch w pełni rehabilitując się za swój udział przy trafieniu Stachańskiego. Michał popisał się agresywnym przechwytem przy linii bocznej, oddał piłkę Marusowi Przywarze, a ten obsługując nabiegającego Dominika Dorę umożliwił koledze posłanie piłki do pustej bramki. Na zegarze była wówczas 18 min. Berland wyraźnie poczuł krew, a że goście wyczerpali już limit przewinień to każde kolejne starcie pachniało przedłużonym rzutem karnym. Pierwszą taką szansę zbyt sygnalizowanym uderzeniem zaprzepaścił Rafał Gawin, natomiast drugą bardzo pewnie na gola zamienił najlepszy w szeregach gospodarzy Zboch. Do przerwy remis i mecz właściwie rozpoczynał się od nowa.

Po zmianie stron nastąpiło dość długie badanie się stron. Żadna z drużyn nie chciała się nazbyt odsłonić szukając swoich szans poprzez mozolne budowanie ataku pozycyjnego. Kąśliwie uderzał Soviak. Kilka razy urwać próbował się Sapa. Bez rezultatu. Wynik drgnął dopiero w 33 min kiedy to przytomne, dalekie wznowienie Burduji przejął Dora i przy biernej postawie pilnującego go weterana futsalowych parkietów – Mirosława Miozgi posłał piłkę przy bliższym słupku tuż obok interweniującego Lubczyńskiego. Strata gola podrażniła gości. Próbowali oni jak najszybciej doprowadzić do wyrównania, jednak Berland mądrze się bronił. W 37 min mogło być 4:2. W dobrej sytuacji znalazł się Przywara, oddał silny strzał, który z dużym kunsztem odbił bramkarz przyjezdnych. Gdy w chwilę po tej sytuacji goście zdecydowali się na desygnowanie do gry w polu piątego zawodnika, przed gospodarzami otworzyła się okazja do przechwytu i posłania piłki do pustej bramki. Piłkę meczową miał na swojej nodze Alexandr Grigorescu. Mołdawski zawodnik uderzył ze swojej połowy w kierunku opustoszałej „świątyni” Pyskowic, jednak uczynił to nie nazbyt precyzyjnie (38 min). Napór „zielonych” nie słabł i niestety, w 40 min przyniósł efekt. Błąd w ustawieniu wspomnianego Grigorescu spowodował, że futbolówka trafiła pod nogi Tomasza Misiaka, który z najbliższej odległości skierował ją do bramki.

niedziela 23.10.2016 r., godz. 17.00
hala Ośrodka Sportu i Rekreacji w Komprachcicach
Berland Komprachcice vs. Remedium Pyskowice 3:3 (2:2)

bramki:

0:1 Soviak ’12, 0:2 Stachański ’13, 1:2 Dora ’18, 2:2 Zboch ’20, 3:2 Dora ’33, 3:3 Misiak ’40

Berland: Burduja, Lech – Sapa, Przywara, Grigorescu, Zboch, Dora, Gawin, Krok, Kilian (żk), Małek, Wochna – trener: Dariusz Lubczyński

Remedium: Lubczyński, Śmieja – Misiak, Soviak, Górny (żk), Owczarek (żk(), Miozga, Dubiel (żk), Węgrzyn, Rymaszewski, Stachański, Skorupski – trener: Rafał Barszcz
sędziowali:

Damian Grabowski, Tomasz Biel (Dolnośląski ZPN) oraz Marcin Podmostka (Opolski ZPN) – sędzia czasowy

Berland vs. Remedium (zapowiedź)

Już w najbliższą niedzielę w Komprachcicach dojdzie do pojedynku starych, dobrych znajomych. Futsalowy klasyk, lokalna mała wojna, coś a’la derby – wszystkie te określenia śmiało pasują do odwiecznej rywalizacji Komprachcic z Pyskowicami. Obie ekipy przystąpią do rywalizacji w podobnych, nienajlepszych nastrojach. Ranni są pyskowiczanie. Poturbowany jest Berland. Stawką meczu będą, jak zawsze, trzy „oczka”, ale tym razem w grę wchodzi coś więcej. Obie drużyny potrzebują punktów jak przysłowiowa kania dżdżu. Z obu, skrzętnie napompowanych balonów ostatnio nieco uszło powietrze. Kto złapie głębszy oddech? W której szatni będzie słychać głośny śmiech i klask przybijanych „piątek”? Ciężar gatunkowy niedzielnej potyczki powoduje, że niezależnie czy tę zapowiedź czyta kibic z Opolszczyzny czy z Górnego Śląska, na trybunach zabraknąć go z pewnością nie może.

W obozie naszych rywali już przed rozpoczęciem bieżącego sezonu nie ukrywano śmiałych aspiracji. Stabilna sytuacja finansowo-organizacyjna klubu z Pyskowic spowodowała, że talia trenera Rafała Barszcza aż roi się od wytrawnych, utytułowanych ligowców, którzy jak zapowiadali na zorganizowanej z rozmachem konferencji prasowej – są wciąż głodni sukcesów i zamierzają dać wyraz swoim ambicjom właśnie w barwach Remedium. Nikomu bowiem nie trzeba przedstawiać sylwetek Mirosława Miozgi, Dariusza Rymaszewskiego czy choćby Grzegorza Gawrona. Inauguracja sezonu w wykonaniu pyskowiczan mogła zaimponować największym sceptykom. W hali im. Huberta „Kata” Wagnera zjawili się zawsze silni tyszanie i… wyjechali z pełnym bagażnikiem bramek (5:0 dla naszych gości). Później przyszły dwa ciężkie wyjazdy i o ile obie, nieznaczne porażki z silnymi Jelczem i Słomnikami (po 2:3) można jeszcze uznać za wypadki przy pracy to wypuszczone w ostatniej akcji punkty w „domowym” starciu z Malwee Łódź (5:5) należy bezwzględnie uznać za wpadkę. Cztery zgromadzone punkty w czterech grach to wynik, który z pewnością nikogo w sztabie „zielonych” nie cieszy. Wspierani głośnym i żywiołowym dopingiem rywale (tak też, z uwagi na niewielką odległość dzielącą obie miejscowości będzie w Komprachcicach) by myśleć o dołączeniu do ligowej czołówki muszą zainkasować w niedzielę komplet punktów. Na Opolszczyźnie nigdy nie grało im się łatwo. Jak będzie tym razem?

W gorszej sytuacji znajduje się Berland. Po trzech porażkach z rzędu nastroje nie przypominają, rzecz jasne, sielanki, co jednak nie oznacza, że nie są bojowe. Wręcz przeciwnie, rozmowa we własnym gronie sprawiła, że zgęstniała ostatnimi wynikami atmosfera nieco się rozrzedziła, a cel na najbliższe tygodnie zostało jasno i klarownie sformułowany. Odbić się od dna, wrócić do „starej” gry, spoglądać tylko naprzód i poradzić sobie z presją, która spętała nieco nogi w większości młodym zawodnikom naszego klubu. „Jesteśmy grupą charakternych ludzi i właśnie teraz jest idealny czas by ten charakter potwierdzić na parkiecie” otwartym tekstem deklaruje jeden z zawodników GKSu. Przed Berlandem dwa spotkania we własnej hali i aby myśleć o powrocie na właściwe tory, punkty nie mogą opuszczać murów hali OSiRu. Do dyspozycji trenera Lubczyńskiego będzie już pokutujący ostatnio karę absencji za czerwoną kartkę Michał Zboch, co powinno znacząco wpłynąć na poprawę gry w defensywie. Treningi z zespołem wznowili rekonwalescenci Piotr Wochna i Adam Krok, lecz ich występ w niedzielę stoi pod wielkim znakiem zapytania. Lekarstwem na indolencję strzelecką ma być dołączenie do zespołu Dominika Dory, który w meczu z Orłem był najjaśniejszą postacią „dwunastki” Dariusza Lubczyńskiego. Mateusz Mika musi jeszcze jedno spotkanie obejrzeć w charakterze widza (powód: wykluczenie w starciu z LEX Kancelarią).

Musimy w końcu zwyciężyć. Liczymy na Wasze wsparcie. Nieraz już ponieśliście nas do lepszej gry. Zapewniam, że damy z siebie wszystko„. Czy słowa jednego z bardziej doświadczonych zawodników są zwiastunem powrotu starego, dobrego Berlandu? Kto w niedzielę zostanie w domu, ten się tego nie dowie. Pomożecie?

Berland Komprachcice vs. Remedium Pyskowice

hala Ośrodka Sportu i Rekreacji w Komprachcicach przy ul. Szkolnej 18
niedziela 23.10.2016 r., godz. 17.00
sędziują: Damian Grabowski i Tomasz Biel (Dolnośląski ZPN) oraz Marcin Podmostka (Opolski ZPN) – sędzia czasowy
wstęp wolny

Lider był nie do ruszenia

Zespół z Komprachcic przegrał na wyjeździe z Orłem Jelcz-Laskowice 0-4.

Berland w meczu z drużyną z Jelcza-Laskowic wystąpił osłabiony brakiem dwóch kluczowych zawodników: Mateusza Miki i Michała Zbocha. Obaj musieli bowiem pauzować za kartki. To osłabienie w starciu z dość mocno międzynarodową drużyną rywali (dwóch Hiszpanów w składzie i hiszpański trener oraz jeden zawodnik z Niemiec), która w porównaniu z poprzednim sezonem jest zdecydowanie lepsza była mocno odczuwalne. Zawodnicy z Komprachcic kończyli mecz bez zdobytej bramki, a zwycięstwo gospodarzy było w pełni zasłużone. Po pierwszej połowie goście mogli jeszcze mieć nadzieję na korzystny wynik, ale w drugiej odsłonie w krótkim odstępie czasu stracili dwa gole i szansa na choćby punkt z dobrze grającą ekipą Orła ostatecznie przepadła. Czwarty gol dla miejscowych padł już w końcówce meczu, gdy nasza drużyna grała już z lotnym bramkarzem. reklama Najlepszą okazję do zdobycia bramki dla ekipy Berlandu miał jeszcze przy stanie 1-0 dla rywali Dominik Dora. Niestety spudłował.

– Bez Michała i Mateusza nastawiliśmy się na grę z kontry – tłumaczył menadżer Berlandu Grzegorz Lachowicz. – Długo graliśmy bardzo czujnie. Niestety nie byliśmy w stanie sprostać przeciwnikom. Mieliśmy małą siłę rażenia. Początek sezonu jest dla nas bardzo nieudany. W poprzednim sezonie też słabo wystartowaliśmy, ale zdołaliśmy się pozbierać i doskoczyć do czołówki. Wierzę, że i w obecnych rozgrywkach będzie podobnie. Potrzeba nam przełamania, dobrego meczu, po którym chłopcy się odblokują.

Orzeł Jelcz-Laskowice – Berland Komprachcice 4-0 (1-0)

1-0 Kucharski ‚6, 2-0 Kucharski ’24, 3-0 Witek ’26, 4-0 Gutierrez ’39

Orzeł: Wiegels – Kucharski, Gutierrez, Marti­nez, Witek, Dziubczyński, Majerz, Jaskólski, Kozak, Matejko, Konieczny, Musiał, Krzemień. Trener Jesus Lopez

Berland: Burduja – Przywara, Sapa, Dora, Gri­gorescu, Adamowski, Gawin, Kilian, Małek. Trener Dariusz Lubczyński

Sędziowali: Maciej Martyniuk i Paweł Kamiński (obaj Poznań)

Widzów 400.

tekst: Marcin Sagan „NTO”

zdjęcie: Orzeł Jelcz-Laskowice

Bolesna porażka Berlandu

Nie wiedzie się futsalistom Berlandu Komprachcice w zainaugurowanym niedawno sezonie 1 PLF. Po remisie z Nowinami i wyjazdowej porażce w Lublinie, tym razem musieli oni uznać wyższość zespołu z podkrakowskich Słomnik. W grze podopiecznych Dariusza Lubczyńskiego zacięło się coś, co przed rokiem pozwalało niemal dokładnie tej samej grupie ludzi nie przegrać kolejnych 14 ligowych spotkań. Co determinuje słabsze wyniki? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Może jest to gorsza postawa w defensywie? Może wpływ na taki stan rzeczy ma słabsza forma liderów? O ile w pojedynkach z EKOMem i AZSem UMCS można było mówić o braku szczęścia to przeciwko LEX Kancelarii ten argument nie znajduje zastosowania. Goście, mimo że przez większą część meczu nie prowadzili gry, wywożą z Opolszczyzny pewne i w pełni zasłużone trzy punkty.

Losy spotkania rozstrzygnęły się w dużej mierze w pierwszych 20 minutach. Kibice nie usiedli jeszcze dobrze na swoich miejscach, gdy na tablicy świetlnej mieliśmy już 0:1. Miękkie, prostopadłe zagranie nad głowami obrońców wykorzystał Adam Przeniosło z powietrza kierując piłkę do siatki nad zdezorientowanym Sergheiem Burdują. Komprachcice z czasem poczęły otrząsać się z sennego początku raz po raz napędzając akcje w ataku pozycyjnym. Do związania sytuacji brakowało naprawdę niewiele. Dwukrotnie próbował Rafał Gawin, a po chwili nabiegającego Markusa Przywarę w ostatniej chwili powstrzymali obrońcy. LEX Kancelaria imponowała dobrą organizacją gry w obronie oraz przygotowaniem fizycznym, dzięki któremu każdy odbiór napędzał groźne kontry. Do 17 min inicjatywę posiadał Berland. Swoich szans uderzeniami z rzutów wolnych poszukiwał Mateusz Mika. Komprachciczanie starali się grać długie akcje celem wypracowania dogodnej sytuacji do pokonania Jana Zachariasza. Słominiki odpowiadały szybkimi wypadami na połowę miejscowych i koniec – końców dopięły swego. Między 17, a 20 min pierwszej połowy nad głowami gospodarzy przeszedł istny tajfun. Najpierw podanie z głębi pola na gola zamienił Robert Ślęczka, a gdy wydawało się, że więcej bramek w tej części gry już nie padnie, przyjezdni dorzucili 3 i 4 bolesne ukłucie. Strata na atakowanej połowie, kontra i mimo asysty Andrzeja Sapy do siatki po raz drugi w tym meczu trafia Przeniosło. Na sekundy przed zejściem do szatni pojedynek oko w oko z Burdują pewnie finalizuje, również po raz drugi, Ślęczka.

Ten mecz się jeszcze nie skończył! Musimy wziąć się w garść i zacząć grać! Granie w futsal nie polega na indywidualnych popisach, lecz na zespołowości. Grajmy szerzej, cierpliwiej, minimalizujmy ryzyko popełnienia prostych błędów na atakowanej połowie, a efekty przyjdą same. Głowy do góry, wychodzimy i walczymy do końca!” – grzmiał w przerwie na swoich graczy trener Lubczyński. Kto wie, czy to właśnie te słowa nie podziałały na Berland mobilizująco. W każdym bądź razie, po zmianie stron na parkiecie pojawiła się inna drużyna. LEX Kancelaria została na dobre kilkanaście minut zepchnięta głęboko na swoją połowę. Jan Zachariasz nie narzekał już na nudę będąc regularnie zmuszanym do interwencji chroniących jego zespół od utraty pierwszego gola. Po trwającej 8 min nawałnicy upragnione, premierowe trafienie dla miejscowych zanotował Patryk Kilian. Z ostrego kąta uderzał Alexandr Grigorescu, Zachariasz odbił piłkę, lecz prosto pod nogi popularnego „Krecika”. Po napoczęciu wyniku Berland jeszcze śmielej ruszył do przodu. Bramkarz Słomnik uwijał się jak w ukropie, a aktywnie gestykulujący przy linii bocznej szkoleniowiec LEX’a Miłosz Kocot ganił swoich graczy za zbyt szybkie pozbywanie się piłki. Ofensywne zapędy Komprachcic stworzyły gościom kilka szans na ponowny odskok. Neutralizował je jednak Burduja, a gdy z powodu nadmiaru przewinień sędziowie orzekali przedłużone rzuty karne dla rywali (aż trzy), żaden z nich nie znalazł drogi do siatki. Hala eksplodowała ponownie w 37 min. Grający od przeszło minuty z lotnym bramkarzem (Sapa) miejscowi rozmontowali obronę rywali i Kilian z najbliższej odległości zmniejszył dystans do dwóch trafień. Niespełna minutę później powinno być 3:4. Niepilnowany i przyciągający piłkę niczym magnez „Krecik” otrzymał podanie z bocznej strefy boiska, lecz jego próbę z najwyższym trudem sparował Zachariasz. Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła. Niedokładne podanie sprokurowało wypad Słomnik w kierunku opustoszałej „świątyni” Berlandu, co skrzętnie wykorzystał Przeniosło kompletując hat-trick’a strzałem zza połowy. W międzyczasie pod prysznic powędrował Mika, który bezpardonowo starał się przerwać akcję gości. Podłamani Opolanie do ostatnich sekund starali się jeszcze wrócić na właściwe tory, jednak ich atakom brakowało organizacji. Na „do widzenia” Burduję efektownym strzałem pod poprzeczkę pokonał Ślęczka i premierowa porażka Komprachcic we własnej hali vide pierwsze zwycięstwo LEX Kancelarii na wyjeździe stały się faktem.

Realia są takie, że po trzech rozegranych kolejkach Berland ma na swoim koncie jeden punkt, a perspektywy na najbliższą przyszłość nie rysują się w różowych barwach. Liga w tym sezonie jest wyjątkowo wyrównana i trudna, stąd o punkty w żadnym z nadchodzących spotkań nie będzie z pewnością łatwo. W drużynie zapanował „szpital” (kontuzjowani są Wedler, Wochna, Krok), a z powodu otrzymania czerwonych kartek z gry na jakiś czas wyłączeni są dodatkowo Mika i Zboch. W najbliższy weekend udajemy się do rewelacyjnie poczynającego sobie Jelcza i o punkty będzie niezwykle ciężko. Przed trenerem Lubczyńskim staje ciężkie zadanie by oczyścić głowy swoich zawodników i natknąć ich nową energią. Może w sytuacji, gdy Berland nie będzie faworytem meczu to przekornie, nasz zespół się przełamie. Start do poprzednich rozgrywek był w wykonaniu GKSu bardzo słaby, co jednak nie przeszkodziło w rychłym odbiciu się od dna. Oby symptomy dobrej gry pojawiły się jak najszybciej.
niedziela 09.10.2016 r., godz. 17.00
hala Ośrodka Sportu i Rekreacji w Komprachcicach

Berland Komprachcice – LEX Kancelaria Słominiki 2:6 (0:4)

bramki:

0:1 Przeniosło ‚1, 0:2 Klim ’17, 0:3 Przeniosło ’20, 0:4 Ślęczka ’20, 1:4 Kilian ’28, 2:4 Kilian ’37, 2:5 Przeniosło ’38, 2:6 Ślęczka ’39
Berland: Burduja, Lech – Mika (cz.k.), Sapa, Grigorescu (ż.k.), Przywara, Gawin, Kilian, Małek, Adamowski – trener: Dariusz Lubczyński


LEX Kancelaria:
Zachariasz, Mach – Czech, Przeniosło, Ślęczka, Korzeniowski, Ząbek, Wędzony, Piwowarski, Ciałowicz, Łakomy, Klim, Makowski – trener: Miłosz Kocot

sędziowali:

Łukasz Chowaniec, Henryk Bąk (Śląski ZPN) oraz Marcin Janik (Opolski ZPN) – sędzia czasowy

Z beniaminkiem o przełamanie (zapowiedź)

Po zremisowanym w dramatycznych okolicznościach inauguracyjnym pojedynku z EKOMem Futsal Nowiny (3:3), komprachcicki Berland, w kolejnym dreszczowcu, uległ na wyjeździe AZSowi UMCS Lublin (4:5). Wyniki dwóch rozpoczynających sezon kolejek nikogo w naszym klubie nie cieszą, co nie znaczy, że pod Opolem zaczęto bić na alarm. Jak powszechnie wiadomo, okazją do poprawy jest zawsze kolejny mecz ligowy, stąd szansa na złapanie oddechu i wejście na właściwe tory pojawi się już w najbliższą niedzielę, gdy do Komprachcic przyjedzie bodaj największa niewiadoma obecnych rozgrywek – LEX Kancelaria Słomniki.

Goście z Małopolski do udziału w rozgrywkach południowej grupy 1 PLF załapali się, używając plastycznego porównania, nieomal wskazując do odjeżdżającego pociągu. Zawirowania wokół składu ligi spowodowały, że futsalowa centrala wyraziła, w trybie nadzwyczajnym, zgodę, aby nowopowstały klub rozpoczął zmagania z tzw. automatu na szczeblu centralnym. Wspomnianej „dzikiej karty” z pewnością by nie było, gdyby nie fakt, że Słomniki to, jeżeli chodzi o personalia, zespół bynajmniej nie przypadkowy. W szeregach rywali występują m.in. mistrzowie Polski oraz obecni / byli reprezentanci kraju (Adrian Pater, Marcin Czech), kadrowicze U-21 (Jan Zachariasz, Robert Ślęczka) czy choćby aktualny król strzelców 1 Krakowskiej Ligi Futsalu (Daniel Klim). Ekipa z podkrakowskich Słomnik przez wiele lat rywalizowała na parkietach uznawanej za najlepsze amatorskie (tylko z nazwy) rozgrywki w Polsce – Krakowskiej Lidze Futsalu, gdzie pozostaje aktualnym beniaminkiem tamtejszej „ekstraklasy”. Po pojawieniu się w klubie poważnego sponsora postanowiono spróbować swych sił w ligowej rzeczywistości. Prowadzony przez znanego z występów na krajowym „podwórku” trenera Miłosza Kocota zespół to klasyczna mieszanka doświadczenia z młodością. W swoim debiucie słomniczanie zremisowali we własnej hali z ofensywnie usposobionym Orłem Jelcz-Laskowice i możemy się spodziewać, że po pierwszy komplet punktów przyjadą właśnie do Komprachcic.

W porównaniu z poprzednim, bardzo udanym sezonem, prezentujemy się gorzej w defensywie – rozpoczyna trener Berlandu Dariusz Lubczyński. To nadmiar błędów popełnionych w tyłach spowodował, że mamy na swoim koncie jedynie punkt. W tygodniu położyliśmy szczególną wagę na poprawie naszej postawy w tym elemencie gry. Aby myśleć o korzystnym wyniku w niedzielę musimy zaprezentować więcej jakości i przede wszystkim, wystrzegać się prostych błędów. Sytuacji, w jakiej znajduje się GKS nie ułatwiają problemy kadrowe. Do grona kontuzjowanych dołączył Piotr Wochna i występ tego zawodnika przeciwko drużynie ze Słomnik (podobnie jak Marcina Wedlera) jest wykluczony. Na domiar złego, już po zakończonym meczu w Lublinie czerwony kartonik ujrzał Michał Zboch, co jest równoznaczne z jego absencją w co najmniej dwóch pojedynkach mistrzowskich. Wiele wskazuje jednak na to, że do składu na dobre powróci Rafał Gawin – z powodu urazu stawu skokowego nieobecny w meczu z Nowinami. Jak w obozie Opolan ocenia się najbliższego rywala? LEX Kancelaria to zespół mający w swych szeregach kilku doświadczonych graczy. Z obserwacji jego poczynań w pojedynku z Orłem wiemy, że grają techniczny futsal oparty na wielu nieszablonowych zagraniach, co z resztą jest bardzo charakterystyczne dla tzw. krakowskiego futsalu. Przeskok z ligi środowiskowej do rywalizacji w 1 PLF to dla niektórych graczy Słomnik, jak sami przyznają, pewne novum i widać to było w ich poczynaniach w starciu z Jelczem. Co by jednak nie powiedzieć, nam potrzebne są punkty i z nastawieniem ich zdobycia wyjdziemy w niedzielę na parkiet. Gramy przed własną publicznością, a to obliguje nas do tego by dać siebie wszystko i podejść do tego meczu z wysoko uniesionymi głowami – podsumowuje szkoleniowiec gospodarzy.

Biorąc pod uwagę to, w jakiej sytuacji znajduje się nasz zespół, pomoc szóstego zawodnika, jakim niewątpliwie, na przestrzeni ostatnich lat są trybuny hali komprachcickiego OSiRu, jest drużynie niezbędna. W ubiegłym sezonie Berland dał swoim sympatykom mnóstwo powodów do radości powodując, że potrzebowaliśmy być świadkami emocji i ogromu radości, jakie ta grupa ofiarowała nam w zamian za doping. Teraz, gdy sytuacja się nieco odwróciła, to oni potrzebują naszego wsparcia. Kibic Berlandu jeszcze nigdy nie zawiódł i podobnie będzie tym razem. Ponieśmy chłopaków do zwycięstwa, bo tak przegrywamy, jak i wygrywamy wyłącznie razem. Nigdy osobno.

Berland Komprachcice vs. LEX Kancelaria Słomniki

hala Ośrodka Sportu i Rekreacji w Komprachcicach przy ul. Szkolnej 18
niedziela 09.10.2016 r., godz. 17.00
sędziują: Łukasz Chowaniec (Małopolski ZPN) i Henryk Bąk (Śląski ZPN) oraz Marcin Filarski (Opolski ZPN) – sędzia czasowy
wstęp wolny

Horror dla „Dzików”

Po bardzo zaciętym i nerwowym meczu o 1-ligowe punkty zawodnicy Berlandu przegrali z AZS jedną bramką 4-5. Stracili ją w 37. minucie.

Berland ma czego żałować, bowiem punkty były w jego zasięgu. Jednak do ich wywiezienia z gorącego terenu gościom zabrakło koncentracji na początku i w końcówce wczorajszego meczu. W tych fragmentach zespół z Komprachcic tracił bramki, co miało wpływ na końcowy wynik. Już w 1. min doskonałą i co ważne skuteczną akcję przeprowadzili gospodarze. Rozpoczęli pressingiem, a wywalczoną piłkę przejął Kozieł i otworzył wynik meczu. Goście wytrzymali kilkuminutowy napór i coraz odważniej zaczęli atakować. W 8. min wymienili kilka szybkich podań, rozmontowali obronę rywali i Grigorescu doprowadził do remisu.
Gra się wyrównała, a żadna z ekip nie chciała się odkryć. Gospodarze jednak przejęli piłkę po rzucie rożnym Berlandu, ruszyli z błyskawiczną kontrą i po raz drugi wyszli na prowadzenie. Tym razem odpowiedź ekipy z Komprachcic była natychmiastowa, a niemal po rozpoczęciu gry wyrównującą bramkę zdobył Sapa. Ten sam zawodnik na początku II odsłony dał prowadzenie. Goście długo się z niego nie cieszyli, bowiem w zamieszaniu w ich polu karnym piłkę przypadkowo odbił Mika doprowadzając do remisu. Za moment miejscowi znów prowadzili. W końcówce Kilian doprowadzi do remisu, ale w 39. min Mietlicki zadał decydujący cios.

AZS Lublin – Berland Komprachcice 5-4 (2-2)
1-0 Kozieł – 1., 1-1 Grigorescu – 8., 2-1 Tarkowski – 11., 2-2 Sapa – 12., 2-3 Sapa – 22., 3-3 Mika – 24. (samobójcza), 4-3 Mietlicki – 26., 4-4 Kilian – 37., 5-4 Mietlicki – 37.
AZS: Hajkowski – Ławicki, Wankiewicz, Tarkowski, Kozieł – Bijas, Boniaszczuk, Mietlicki, Fularski, Stelmaszczyk, Walęciuk. Trener Artur Gadzicki
Berland: Lech – Mika, Sapa, Przywara, Grigorescu – Adamowski, Gawin, Krok, Kilian, Zboch, Małek, Burduja. Trener Dariusz Lubczyński
tekst: Marcin Sagan „Nowa Trybuna Opolska”

foto: AZS UMCS

Remis na inaugurację

Dramatycznym i pełnym zwrotów akcji widowiskiem uraczyli kibiców zgromadzonych w hali komprachcickiego OSiRu inaugurujący sezon gracze Ekomu Futsal Nowiny i miejscowego Berlandu. Sprawiedliwy remis, jakim zakończył się pojedynek, tak nie zadowala, jak i nie krzywdzi żadnej ze stron. Choć sam mecz nie był futsalowym dziełem sztuki to jego przebieg, a szczególnie poziom zaangażowania obu rywalizujących ze sobą drużyn, mógł zadowolić najbardziej wybrednego kibica. Jak pokazują wyniki pierwszej kolejki rozgrywek południowej grupy 1 PLF, liga w tym sezonie będzie niezwykle wyrównana. Takich meczów, jak ten z Nowinami, będzie z całą pewnością więcej i oby kolejne z nich były zwycięskie. Co by się nie działo, ogromne emocje gwarantowane.

Już pierwsze fragmenty meczu pokazały, że pomni dwóch porażek z poprzedniego sezonu goście odrobili przysłowiową pracę domową. Starali się wysokim pressingiem uniemożliwić Berlandowi wprowadzanie piłki do strefy ataku, od podań odcinani byli wysoko ustawieni pivoci, a gra toczyła się głównie na połowie gospodarzy. W 4 min było już jednak 1:0. Akcję w swoim stylu przeprowadził Mateusz Mika, który minąwszy pilnującego go przeciwnika silnym uderzeniem zza linii przerywanej posłał piłkę do siatki. Ekom zaciekle walczył o zdobycie wyrównującego trafienia, czym raz po raz napędzał groźne kontrataki Berlandu. Oko w oko z Sebastianem Dobrodziejem w krótkim odstępie czasu stawali kolejno Andrzej Sapa i Patryk Kilian. Kąśliwie na bramkę przyjezdnych uderzał Michał Zboch, jednak wynik nie ulegał zmianie. Bolączką podopiecznych Dariusza Lubczyńskiego w tym fragmencie spotkania była nadmierna ostrość w grze połączona z niezwykle aptekarskim stylem prowadzenia zawodów przez dwójkę arbitrów z Krakowa. Panowie Steczko i Curyło na przestrzeni całego meczu podjęli wiele kontrowersyjnych decyzji, zupełnie niepotrzebnie podgrzewając atmosferę tak na ławkach rezerwowych, jak i na widowni. Gdy po 9 min gospodarze mieli już na swoim koncie pięć przewinień, przedłużony rzut karny dla Nowin zdawał się być tylko kwestią czasu. Skończyło się na trzech uderzeniach z dziesiątego metra, jednak żadne z nich nie znalazło drogi do bramki debiutującego w komprachcickich barwach Sergheia Barduji. Pierwszą z prób mołdawski bramkarz obronił, natomiast dwie kolejne okazały się niecelne. Reakcja gospodarzy na pierwszy ze wspomnianych „przedłużaczy” była wręcz podręcznikowa i po sprytnie rozegranym rzucie rożnym na 2:0 podwyższył pozostawiony bez opieki Sapa. Krótko przed zmianą stron swoją szansę na zdobycie drugiego gola miał też Mika, jednak jego strzał z przedłużonego rzutu karnego odbił Dobrodziej.

Po pierwszej połowie, na przestrzeni której to Berland był drużyną lepszą, drugą bardziej udanie rozpoczęli goście. Ekom długo utrzymywał się przy piłce spychając momentami opolan do skomasowanej defensywy. Ataki nie przynosiły zmiany wyniku, jednak w 24 min, gdy za drugą żółtą kartę do szatni powędrował Artur Adamowski, napór zespołu dowodzonego przez Piotra Lichotę wzmógł się. Grający w przewadze rywale szybko złapali kontakt, a już po niespełna 120 sek. doprowadzili do wyrównania. Od tego momentu mecz na dobrą sprawę rozpoczął się na nowo. Na parkiecie rozgorzała walka, a gdy któraś z ekip groźniej zaatakowała, świetnie poczynali sobie obaj bramkarze. Gdy wydawało się, że o końcowych losach pojedynku może zadecydować jedna bramka, do siatki trafił ponownie Berland. Do zmiany był już gotowy etatowy wykonawca rzutów wolnych Mateusz Mika, jednak będący w danym momencie najbliżej piłki Piotr Wochna postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Zawodnik miejscowych popisał się niesygnalizowanym dograniem na dalszy słupek, a nabiegający Adam Krok z najbliższej odległości zapisał na swoim koncie debiutanckiego gola w rozgrywkach 1 PLF. Nowiny znalazły się wówczas w ciężkim położeniu. Zmęczeni trudami pojedynku goście starali się odwrócić losy rywalizacji i sztuka ta udała się im w 37 min. Pilnujący rywala Patryk Kilian nieznacznie zaspał w blokach pozwalając tym samym rozgrywającemu dobrą partię Dominikowi Szymkiewiczowi na płaski strzał sprzed pola karnego, który kompletnie zaskoczył Barduję. Krótko przed końcem spotkania swoją piłkę meczową miał jednak Berland. Ukrainiec Andrii Korol w zupełnie niegroźnej sytuacji zahaczył Mikę, a że był to szósty faul przyjezdnych w drugiej połowie, sędziowie wskazali na przysłowiowe wapno. Do ustawionej w odległości 10 metrów od bramki Dobrodzieja piłki podszedł Michał Zboch, lecz jego uderzenie nieznacznie minęło cel. Dobrej sytuacji nie wykorzystał ponadto Łukasz Małek, który po sytuacyjnym dograniu Sapy przeniósł piłkę nad poprzeczką.

W kolejnej serii gier Berland udaje się w daleką podróż do Lublina, gdzie stanie naprzeciw podrażnionych porażką w Jelczu „dzików”. Do składu dołączą być może narzekający na drobny uraz Rafał Gawin i oczekujący na zatwierdzenie do rozgrywek Alexandr Grigorescu. Z poważniejszą kontuzją kolana zmaga się natomiast Marcin Wedler i jego występ w najbliższych meczach jest wykluczony.

niedziela 25.09.2016 r., godz. 17.00
hala Ośrodka Sportu i Rekreacji w Komprachcicach

Berland Komprachcice – EKOM Futsal Nowiny 3:3 (2:0)


bramki:

1:0 Mika ‚4
2:0 Sapa ’14
2:1 Paweł Markowicz ’24
2:2 Łabęcki ’26
3:2 Krok ’32
3:3 Szymkiewicz ’37
Berland: Barduja, Lech – Mika, Sapa, Przywara, Kilian, Małek, Zboch, Adamowski, Wochna, Krok – trener: Dariusz Lubczyński

Cuprum: Dobrodziej, Leski – Szymkiewicz, Lurzyński, Korol, Łabęcki, Piotr Markowicz, Paweł Markowicz, Król, Karczewski – trener: Piotr Lichota

sędziowali: Sławomir Steczko, Wojciech Curyło (Kraków)

« 1 z 36 »